wtorek, 16 czerwca 2015

Pierwszy bilet nie musi być pierwszy

Wracam do domu. Głowa boli, alergia muli, ciśnienie się nie zgadza – czerwiec w mieście z mojej perspektywy. Patrzę na Pabla, patrzę na mapę, patrzę w laptopa. I w tym momencie BACH – promocja. Skutkiem decyzji (podjętej w mgnieniu spuchniętego oka) sylwestra spędzamy w Ameryce Środkowej. Pod koniec października lecimy do Meksyku na trzy miesiące. Wcześniej i później też gdzieś wybędziemy, ale to jeszcze sprawa otwarta. Na razie rozglądamy się za jakąś tequilą. Misia powiedziała, że mnie lubi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz